Łukasz Grajewski
Anna Woźniak
Krzysztof Nieczypor
Paweł Charkiewicz
Artur Kacprzak
Tomasz Horbowski
Paweł Lickiewicz
Evgeniy Voropay
Karolina Demus
Daria Forman
Hanna Paule
Paweł Purski
Irina Komazova
Parvin Alizada
Joanna Koziol
Yulia Lyshenko
Tomasz Piechal
Katarzyna Wróbel
34mag
Svitlana Ilchenko
Marek Siwiec
Satenik Baghdasaryan
Paweł Kowal
Robert Tyszkiewicz
Jeanna Kroemer
Oleg Hrynchuk
Sonia Auguścik
Volodymyr Tyravskij
Serhiy Pishkovziy
Serhiy Lefter

Ukraine: December 19 In Viktor Yanukovych’s Calendar

Read this article in other languages: ru pl

 

While negotiations on prospective signing by Ukraine the Association Agreement with the European Union are going on, President Viktor Yanukovych is still not sure where exactly he will be on the day of the final ratification.

Prezydent Ukrainy, na Szczycie Partnerstwa Wschodniego w Warszawie, autor: Anna Woźniak/Eastbook.eu, źródło: flickr.com

President of Ukraine at the Eastern Partnership Summit in Warsaw, author: Anna Woźniak/Eastbook.eu, source: flickr.com

Observing the way Viktor Yanukovych is setting his foreign policy, one cannot avoid the impression that he has polished his political skill to near perfection. The juggling act based on swerving between Russia and the EU would seem familiar to those remembering the time of Leonid Kuchma’s presidency and his pragmatism, now adopted by the incumbent head of state. Nevertheless, after December 19, this trick is no longer going to work. On this date, Ynukovych is invited to both the EU-Ukraine summit in Kiev and Eurasian Economic Community (EurAsEC) summit in Moscow.

The official closing of the negotiations related to signing the association agreement is planned for the meeting in Ukraine’s capital. It is though increasingly more doubtful whether authorities in Kiev would release Yulia Tymoshenko, an oppositionist leader – the necessary condition for initialling the agreement by the EU.

Perhaps this enigmatic answer given by Yanukovych , a response to the question what his exact plans for this day are, is just another set of a match played with EU politicians, an attempt at influencing the Union decision-makers in order to annotate the EU membership perspective, so highly desired by Ukrainians, into the AA. That we do not know, although certainly the absence of the president – whose presence is required to validate the document, at the EU-Ukraine summit (held in his own country) would lead to far-reaching consequences for Ukraine. First of all, the relationship with the European Union would be frozen, which in effect would deprive Yanukovych’s country of ability to lead on Russia with the help of the EU membership perspective. December 19, as each and every day of a year, has only 24 hours and the president will have to choose where he wants to be.

The most plausible reason for such an answer coming from Yanukovych might be information on his actual schedule coming too late from his advisers. The president can be really enigmatic, especially in a situation when he simply does not know what to say. However, if he continues to hesitate, quite a good solution for being locked in stalemate will be staying in a presidential residence and devoting his energy to getting to know the criminal law better.

Author: Helena Myhailenko

Helena Mihailenko

About herself: a citizen of Ukraine. I am currently studying political science and journalism at the University of Silesia, Katowice, and have a degree in law, East Ukraine Volodymyr Dahl National University. I have worked as a journalist in Kiev, writing on political, business and legal issues. Interests: the Eastern Partnership, Ukraine, Poland, Russia and psychology. I value information of all kinds, plus like travelling and nice people.

Translated by KD

 
  • Facebook
  • LiveJournal
  • Digg
  • FriendFeed
  • Google Reader
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Delicious
  • Share

 

Tags: , , , , ,

1. The published comments are private opinions of the users. Eastbook.eu does not take responsibility for the contents of the opinions.

2. Eastbook.eu editorial staff reserves the right to delete a comment in the following situations:

  1. The comment contains vulgar language.
  2. The comment offends other nationalities or religions, or incites to racial hatred.
  3. The comment is FUD
  4. The comment is offensive to the author of the publication, other commenting users or any other person.
  5. The comment aims at escalating a conflict between the commenting persons.
  6. The comment is SPAM, an advertisement or a link to infringing websites.

3. Triple contravention of the rules listed in point 2 results in a one-month ban.

jubus_jj

2011-12-01 14:04:16

Comment from version: pl

To dobrze, że obywatele państw PW piszą artykuły na tym portalu. Pani Helena powinna jednak napisać, o tym, że data porafowania czy podpisania Umowy o Stowarzyszeniu czy jakieś wzmianki w niej, nie mają większego znaczenia dla pozycji i miejsca Ukrainy w polityce europejskiej czy nawet światowej. To jest tylko symbolika, nic nie warta i nie mająca większego znaczenia. Jeśli Janukowycz będzie w Brukseli 19 grudnia i parafuje tą umowę, cały proces będzie przebiegał szybko i sprawnie to umowa o wolnym handlu wejdzie w życie koło 2013-2015 roku. Koło 2016-2017 Ukraina wysłała by wniosek akcesyjny do Brukseli, w zależności od sytuacji wewnętrznej w UE, Rosji i na Ukrainie ten wniosek byłby przyjęty i proces negocjacji mógłby się zacząć koło 2020 roku. Negocjacje trwałyby z 5 lat, więc Ukraina najszybciej mogłaby się stać członkiem UE za lat 15-17. Do tego czasu, może się tyle rzeczy zdarzyć na świecie, że to, czy ta umowa zostanie parafowana czy nie, nie ma żadnego znaczenia. Jeśli Janukowycz pojedzie 19 grudnia do Moskwy i powie, że chce się przyłączyć do UEA, to Ukraina mogłaby stać się członkiem około 2015 roku. Problem jednak w tym, że trudno przewidywać do będzie się działo w Rosji, na Białorusi, w Kazachstanie. Pisałem o tym wielokrotnie, ale kluczem do sukcesu PW i procesów cywilizowania i europeizacji krajów PW oraz generalnie postsowieckich jest sytuacja w Rosji. Jak widać po ostatnich wydarzeniach, reżim Putina jest na wykończeniu, ludzie są już tak zmęczeni i wkurzeni, bandytyzmem, oszustwami, korupcją i ignoracją reżimu, że Putin może nie dożyć do końca premierowania, nie mówiąc o prezydenturze. Kto jest w stanie dzisiaj przewidzieć, czy za rok, Putin nie będzie już "wąchał kwiatków od spodu", a Medwiedew czekać na wykonanie kary śmierci w jakiejś ciemnej celi czy obozie karnym na Syberii?? NIKT. Dlatego myślę, że to, gdzie będzie Janukowycz 19 go i co się wtedy stanie, NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA DLA POLSKI, UKRAINY, BIAŁORUSI CZY KOGOKOLWIEK W NASZYM NAJBLIŻSZYM OTOCZENIU.

Reply

Ukr.55

2011-12-01 15:18:45

Comment from version: pl

Szczyt UE-Ukraina odbędzie się w Kijowie, a nie w Brukseli!

Reply

Anna Woźniak

2011-12-01 16:31:17

Comment from version: pl

Ma Pan rację, przepraszam, ze przez Naszą nieuwagę mogliśmy wprowadzić kogoś w błąd.

Reply

Michał

2011-12-01 15:47:50

Comment from version: pl

Subtelna różnica polega na tym że UE z reguły dotrzymuje zawartych zobowiązań a Rosja z reguły ich nie dotrzymuje chyba że są dla niej korzystne. To co sie stanie za 10 czy wiecej lat nikt oczywiście nie wie ale fakt tego co sie w najbliższym czasie zdarzy bedzie na pewno rzutował na te 10 -15 lat. Reasumując jesli teraz Ukraina nie podpisze umowy stowarzyszeniowej to moze sie tak zdarzyc ze już nigdy jej nie podpisze bo pies z kulawa noga sie nia niezainteresuje. Bedzie tez ona postrzegana przez wiekszosc panstw nie jako podmiot miedzynarodowy a jako przedmiot w rekach Rosji.

Reply

jubus_jj

2011-12-01 18:31:54

Comment from version: pl

Panie Michale, a nie pomyślał, Pan, że za 10-15 lat, Rosja lub jakieś państwa powstałe na jej gruzach, zechce się zintegrować z UE lub tym, co pozostanie na gruzach tej organizacji. Co my możemy, dzisiaj pisać, co będzie za 10-15 lat, skoro tego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Kto powiedział, że za 15-20 lat, Rosja w ogóle będzie istnieć? Ja twierdzę wręcz, że przy dobrej polityce, Rosję możnaby rozwalić na kawałki i zwasalizować w ten sam sposób, w jaki zrobiła to Polska w wieku XV i potem w XVII? Rosja trzeszczy w szwach i nie wiadomo czy to cholerstwo się nie rozleci szybciej niż "trzeszcząca w szwach Strefa Euro". Dla mnie, takie dywagacje są nie warte czasu i poświęcenia uwagi. Ukraina powinna się integrować z UE i NATO, ponieważ jest strasznie zacofana, nawet w stosunku do takich krajów jak Polska, Wegry, czy nawet Rumunia a wymagania, stawiane przez NATO i UE, mogą być tylko i wyłącznie motorem zmian, reform, cywilizowania się. Jak Ukraina wybierze dzisiaj "integrację z Rosją" to odwlecze to proces integracji z NATO, UE czy generalnie z "Zachodem" o max 5-10 lat. Rosja, jeśli chce przetrwać jako państwo, nie ma innej alternatywy niż integracja z NATO i UE, pisali o tym specjaliści przy prezydencie FR. Nawet Putin, przy całym swoim prosowieckim imperializmie pisał o tym, że UEA ma być tylko drogą do integracji z UE. Oczywiste jest, że pełna integracja czyli członkostwo jest dla Rosji wykluczone, głównie ze względu na rozmiar i ogrom problemów, ale integracja w scenariuszu Szwajcarii lub Norwegii jest jak najbardziej na miejscu. Myślę, że Janukowycz też mysli podobnie i Ukraina może już dawno wybrała scenariusz norweski czyli pełna integracja, bez członkostwa. Ja, osobiście nie wyobrażam sobie innej możliwości, bo Ukrainie równie daleko do Europy jak Turcji, a może nawet i dalej.

Reply

Michał

2011-12-02 13:02:51

Comment from version: pl

Oczywiście pełna zgoda co do wielkiej niewiadomej przyszłych czasów. Nie zmienia to jednak faktu iż to co dziś jest szansą dla Ukrainy nie może być przez nią traktowane jako wieczna propozycja. Moim zdaniem jeśli dziś tej propozycji nie przyjmie wówczas wielką niewiadomą może okazać się kiedy znowu taka propozycja się nadarzy gdyż Ukraina nie ma znowu aż tak silnego lobbingu jak Rosja w UE a sytuacja odrzucenia propozycji UE może również osłabić istotnie ten lobbing na rzecz Ukrainy. Łatwo przewidzieć jak głębokie zmiany taka umowa może wprowadzić na Ukrainę oraz jak może potoczyć się jej los w przypadku gdyby jednak wybrała inna drogę. Te 10-15 lat może okazać się bardzo istotne i odsuwanie tych decyzji może spowodować nie tyle dłuższy czas na reformy w tym kraju co być może całkowite zaprzepaszczenie tej szansy.

Reply

jubus_jj

2011-12-03 01:42:55

Comment from version: pl

Zgadzam się w pełni ze wszystkim co Pan napisał, ale mam kilka "ale", które wynikaja z niezrozumienia przez Pana tego, co napisałem. Pan pisze cały czas w ten sposób, jakby Ukraina była krajem "zawieszonym", między UE, a Rosją. Unia Europejska miała by dawać Ukrainie jakąś "łaskę", w postaci obietnicy, że może kiedyś ją przyjmie. Bardzo to przypomina polskie głosy euro-nawoływaczy, sprzed referendum w 2003 roku, kiedy Polskę, niejako "zmuszono" do wejścia do UE. Ja wtedy nie głosowałem, bo byłem "na tak i na nie", co uważam, za słuszną decyzję. Dzisiaj zagłosuję przeciwko wejściu Polski do strefy euro, a za parę lat za wyjściem z UE, ponieważ model "eurokołchozu" po prostu się nie sprawdził. W podobnej sytuacji jest obecnie Ukraina. Tak naprawdę, umowa o stowarzyszeniu i DCFTA jest w stanie przyspieszyć pewne procesy o góra 5 lat. Jeśli teraz Ukraina wejdzie do Unii Celnej i UEA z Rosją to i tak w okolicach 2030-2035 roku, znajdzie się w UE, jeśli nawet nie jako członek to jako kraj zintegrowany jak Norwegia czy Szwajcaria. Po prostu, nie ma innej alternatywy. Pan pisze o jakichś 10-15 latach jakiejś róznicy, więc pytam się O CO CHODZI??? Ja pisałem o róznicy, rzędu 5-7, max 10 lat, w perspektywie 15-20 letniej. To, czy Ukraina znajdzie się w 2025 czy w 2027 a może 2030 nie ma żadnej róznicy, bo jak pokazuje to przykład takiej Chorwacji, kraju dużo lepiej rozwiniętego niż Polska czy kraje bałtyckie, nie wejście do UE, a przygotowanie i reformy, ma znaczenie. Proszę jeszcze raz napisać o szansach, jakie to niby Ukraina miałaby zaprzepaścić, na tym, że wejdzie do UE za 20 czy za 25 lat?? Prosiłbym wziaść pod uwagę, że jeden z 5 najbogatszych krajów Europy wejdzie do UE, dopiero w 2014-2015 roku, mowa oczywiście o Islandii. Szwajcaria i Norwegia nie wejdzie UE nigdy, bo im do niczego ten "bolszewicki twór" nie jest do niczego potrzeby, chyba, że do samobójstwa państwowego.

Reply

Michał

2011-12-03 14:55:57

Comment from version: pl

Tym komentarzem odkrył Pan swoje karty eurosceptyka. Pisze Pan że nie ma znaczenia kiedy Ukraina poprzez umowę stowarzyszeniową otrzyma szanse na zbliżenie z UE bowiem i tak prędzej czy później wejdzie do UE. Ja się pytam wiec Pana a skąd Pan ma informacje że Ukraina w ogóle wejdzie do UE nie mówiąc już o Rosji. Nie wiem czy zdaje Pan sobie również sprawę że ta oferta to nie jest łaska ze strony UE ale jest to umowa dająca obustronne korzyści. Aby mogła ona wejść w życie potrzebna jest wola polityczna. Jak wiadomo UE jest tworem jednolitym wiec wachania polityczne bywają mocno rozchwiane. Na dzień dziesiejszy istnieje spora szansa na przeforsowanie takiej umowy w UE i zaakceptowanie jej przez wszystkich członków pod warunkiem pewnych ustępstw w postaci uwolnienia J.Tymoszenko. Czy taka wola nadal bedzie za powiedzmy 5-10 lat nie wiem. Co do krytyki UE jako takiej rozumiem że mocno się Pan sprzeciwia temu dziwacznemu jak Pan to ujął "eurokołchozowi" i tej "głupiej strefie euro". Fakt że nie jest to z pewnością jakaś idylliczna według wielu instytucja nie upoważnia do twierdzenia że najlepiej by było gdyby upadła. Wystarczy chwila zastanowienia i refleksji nad pytaniem co by było gdyby tej znienawidzonej przez wielu organizacji w europie nie było. Gdzie była by dziś Polska gdyby w 2004 nie przystąpiła do tej organizacji. Czy była by bardziej czy mniej narażona na kryzys. Czy środki z UE pomogły Polsce czy Polska na tym straciła. Myślę że każdy rozsądny człowiek zna odpowiedzi na te pytania. Jeśli nie to wystarczy że wskaże na przykład dzisiejszej Ukrainy i przypomnę że oba kraje stratowały z podobnego poziomu gospodarczego w latach 90. To jakie są różnice dziś pomiędzy tymi krajami które przecież zarówno kulturowo jak i mentalnie powinny być zbliżone względem siebie mówić chyba nie muszę. I ostatnia kwestia gdzie podnosi Pan że Szwecja nie należy do UE. Naprawdę jestem mocno tym zaniepokojony cóż za herezje Pan wypisuje. O ile mi wiadomo Szwecja od 1995 jest członkiem UE. Co do Norwegii to prosta sprawa gdyby nie dysponowała surowcami na pewno wstąpiła by do UE. Islandia to również moim zdaniem strzał chybiony gdyż kraj ten podczas ostatniego kryzysu zrozumiał co oznacza bycie tzw. krajem niezależnym i mocno za to zapłacił gospodarczo. Dziś zmienił zdanie i już negocjuje traktat akcesyjny. Chorwacja to kraj wysoko rozwinięty z tym się zgadzam. Ale należy zdawać sobie sprawę że Chorwacja to kraj leżący w samym środku Europy stosunkowo niewielki i mały ,żyjący głownie z turystyki. Czy to dobry przykład na drogę do UE nie wiem a i porównanie jej do Ukrainy hmm dość zaskakujące. Podsumowując chce Panu uświadomić iż nie ma czegoś takiego jak gwarancja wejscia do UE tą czy inną drogą. Każdy kraj ma niejako własną ścieżkę. Problem polega na tym że Ukraina ewidentnie zmarnowała 20 ostatnich lat. Czy jeśli dziś znowu odłoży decyzje o wejściu dopiero na tą ścieżkę bedzie dla niej korzystne ,szczerze mówiąc wątpie. Moim zdaniem UEA to twór całkowicie fikcyjny niegwarantujący niczego oprócz czasowego upustu na surowce z Rosji. Cena całkowitego podporządkowania Rosji w ramach tej struktury moim zdaniem nie jest warta zaangażowania w taki projekt. Jeśli Ukraina natomiast podpisze umowę z UE nie daje jej to żadnej gwarancji akcesji daje jej za to coś innego ,zmianę prawa dostosowując swój ustrój do wymogów UE. Moim zdaniem to dużo szczególnie dla zwykłego szarego człowieka, daje bowiem jakąś nadzieje na lepsza przyszłość.

Reply

jubus_jj

2011-12-04 21:27:51

Comment from version: pl

To ciekawe, mówiąc o kimś per eurosceptyk, kto zna 5 języków, z czego 3 zachodnie(ang, niem, wł.) i 2 wschodnioeuropejskie (ros i bierny ukr.). Ale odpowiem na pytania po kolei, w kolejności subiektywnej. 1. O Szwecji nic nie pisałem, a o Szwajcarii. Jeśli mowa o Szwecji, to dzięki temu, że nie jest "w głupiej strefie" euro, ma wzrost gospodarczy rzędu 4 procent (przy PKB per capita, rzędu 40 tys. dolarów, to cholernie dużo), nadwyżkę budżetowką, zadłużenie spadające na łeb na szyję i eksport na wszystkie kontynenty świata. 2. Chorwacja to kraj równie "wysoko rozwinięty" co Polska, mniej więcej na poziomie Czech, niżej na pewno niż Grecja czy Portugalia oraz bogatsza od nich Słowenia. 3. Owszem Ukraina startowała z podobnej pozycji co Polska w 1990 roku, z tą różnicą, że skala powiązań jej gospodarki i społeczeństwa ze światem zachodnim, bogatszym był znikomy, natomiast powiązanie z republikami ZSRR ogromny, stąd przez kilkanaście lat spadał jej PKB, do poziomu najniższego w Europie. Dzisiaj, aby Ukraina mogła nadrobić ten dystans do Polski, jaki straciła po rozpadzie ZSRR, potrzebuje przynajmniej dekadę, ultraszybkiego rozwoju, podobnego jak w Chinach czy Indiach.

Reply

jubus_jj

2011-12-04 21:28:00

Comment from version: pl

4. Polska na prawdę niewiele korzysta z funduszy unijnych, o czym bardzo niewiele się mówi. Po pierwsze trzeba płacić składkę stała w wysokości bodajże 1 procenta PKB, całość zysków z ceł, od importowanych towarów, trzeba płacić do budżetu UE. Można powiedzieć, że Polska dostaje z 2 razy więcej niż dopłaca, na razie. Trzeba wziąść pod uwagę, że pieniądze unijne nie są darmowe, a jedynie są dopłacane i to zazwyczaj już po inwestycji, to znaczy, że jest to refundacja części kosztów. Biorac pod uwagę, że większość instytucji nie ma własnych środków, aby skorzystać z dopłat unijnych musi brać komercyjny kredyt lub się zadłużać (jak samorządy), więc de facto ich wkład własny jest sporo większy niż ten oficjalny. Bardzo wiele inwestycji jest czynionych nie z powodu potrzeby, a mitu "darmowych pieniędzy", kosztorysy są zawyżane by "więcej wyciągnąć". Nie chce mi się tu sypać liczbami, ale na oko, myślę, że Polska dostaje z 10, max 20 procent tego co musi dopłacić do tego całego interesu. Chorwacja ww przeze mnie, sama, za własne pieniądze + kredyty z banków różnego rodzaju wybudowała prawie tyle samo autostrad co Polska w ciągu tych kilku lat otrzymywania pieniędzy. Wniosek z tego taki, że za kredyty, przy dobrej koniukturze w Polsce, byłoby prawie tyle inwestycji, co dzisiaj. Warto wspomnieć, o tym, że Hiszpania, na która tak wiele razy się powoływano, wpadła w kryzys zadłużeniowy właśnie z tego powodu, że jej regiony zadłużały się, biorąc pieniądze unijne na "byle co". Teraz, podobnie jest zresztą z Grecją i Portugalią. Hiszpania jako jedyny kraj z tej trójki, stał się już płatnikiem netto, więc można oczekiwać, że w okolicach 2020 roku, Polska także stanie się płatnikiem netto, biorąc pod uwagę, fakt, że do UE przystąpią kraje bałkańskie, a może nawet, choć wątpliwe Turcja. 5. UE to twór polityczny, budoway na bazie chorej, lewicowej ideologii, tzw. "bolszewizmu kulturowego", który kompletnie rozminął się z ideą, na jakiej powstało EWG. Jedyny ratunek dla tego eurokołchozu, to powrót do źródeł, czyli EWG, jednolitego rynku, wolności, swobód, więcej idei prawicowych, mniej lewicowych. Euro został stworzony tylko od strony politycznej, jako antydolar, aby pokazać, tuż po Zimnej Wojnie, że EWG nie będzie "kundlem USA", a wiadomo, że w latach 90-ych, Stany Zjednoczone triumfowały i to we wszystkich dziedzinach, bijąc UE pod względem szybkości rozwoju gospodarczego (średni wzrost 5 procent, co przy wysokim PKB per capita jest czymś wyjątkowoym, tak jak w przypadku dzisiejszej Szwecji). Eurobiurokraci, tak zazdrościli Amerykanom ich potęgi, szczególnie antyamerykańsko nastawieni Francuzi, że musiano stworzyć antydolara, nie patrząc na konsekwencje. 6. Nie wiem, o co Panu chodzi z gwarancjami, na wejście. UE ma wielkie problemy wewnętrzne, bo weszło w ślepą uliczkę eurobolszewizmu, tworzenia neo-ZSRR, opartego o anty-dolara, itd. UE, jako EWG, czyli wolny, wspólny rynek, bedzie silne tylko jak będzie większe. Im większy rynek, tym więcej możliwości, większa konkurencja, większy rynek zbytu, większa rola na świecie, itd. Ukraina czy Turcja to dodatkowe 110-120 mln. mieszkańców, olbrzymi potencjał rolny (w przyszłym świecie, to właśnie żywność będzie odgrywać taką rolę, jak do niedawna ropa), geopolityczne umocowanie na twardych podstawach (Morze Czarne, "baza wypadowa" na Azję), potencjał produkcyjny, także w ważnych dziedzinach, np. w przemyśle kosmicznym czy samochodowym, itd. To oczywiście wielkie zagrożenie dla pozycji Francji i Niemiec, które będą musiały rozmawiać z Turcją lub tandemem Polska-Ukraina jak równy z równym, dlatego te państwa będą chciały torpedować wysiłki Turcji i Ukrainy na wejście do UE. A co do Rosji, to oni i tak nie mają wyjścia, czeka ich scenariusz dzisiejszych krajów arabskich, bo ludzie tam już mają dosyć starych dziadów-komuchów i bandytów z KGB. 7. Dla przeciętnego mieszkańca Ukrainy, nie ważne są nadzieje, a realne korzyści, typu ruch-bezwizowy, możliwość pracy za granicą, itd. Umowa stowarzyszeniowa niczego takiego nie gwarantuje, więc jest niepotrzebna. DCFTA natomiast, w obecnej sytuacji wcale nie jest dla Ukrainy aż tak korzystna, jak to się wydawało jakiś czas temu, bo cały czas będą kontynengenty na wyroby stal, produkty rolne i żywność, a na tym głównie Ukraina zarabia. PS. Polecam artykuł o UE, z czołowej ukraińskiej gazety: http://www.segodnya.ua/news/14315786.html

Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Facebook
Subscribe to Eastletter Become an author
 

 

Recent comments