Łukasz Grajewski
Anna Woźniak
Krzysztof Nieczypor
Paweł Charkiewicz
Artur Kacprzak
Tomasz Horbowski
Paweł Lickiewicz
Evgeniy Voropay
Karolina Demus
Daria Forman
Hanna Paule
Paweł Purski
Irina Komazova
Parvin Alizada
Joanna Koziol
Yulia Lyshenko
Tomasz Piechal
Katarzyna Wróbel
34mag
Svitlana Ilchenko
Marek Siwiec
Satenik Baghdasaryan
Paweł Kowal
Robert Tyszkiewicz
Jeanna Kroemer
Oleg Hrynchuk
Sonia Auguścik
Volodymyr Tyravskij
Serhiy Pishkovziy
Serhiy Lefter

Ukraina: Wolontariuszy w trakcie EURO traktują jak niewolników

Przeczytaj tekst w innym języku: ru

 

To miała być przygoda życia podczas turnieju światowej rangi, który pochłonął kilka lat przygotowań. Obserwuję piłkarskie mistrzostwa świata i Europy od wielu lat, to też nie wahałem się długo, gdy nadarzyła się szansa popracować woluntarystycznie  przy Euro 2012. Wybrałem Ukrainę, gdyż tutaj gra będzie się toczyć do samego końca.  Lato, czerwiec, stadiony i piłka nożna – czegóż chcieć więcej?

Stadion Olimpijski w Kijowie, autor: rafizeldi, źródło: flickr.com

Problemy zaczęły się od zwykłych kwestii organizacyjnych. Ludzie z centrum wolontariatu coś
poplątali, ale wszystko się wyjaśniło. Nie zniechęciłem się, pomimo że po akredytację jeździłem
kilka razy, ponieważ wciąż było coś nie tak. Z niedogodnościami wygrywała ciekawość!
Krótkie szkolenie, mili przełożeni. I w końcu praca! I to jaka! Trzeba było przygotować stadion
na mecz i przyjazd gości. Okazało się, że wiatr zerwał banery. Nic strasznego: od czego są
wolontariusze? Nawet nie zauważyłem jak minęło kilka godzin w ostrym słońcu. Później dla
odmiany zaprowadzono nas do pomieszczenia, gdzie leżały jakieś materiały i piłki. Unosiła się
lekka woń chemikaliów, a praca zajęła kolejne kilka godzin. Kolega zapomniał wody. Chciałem
zrobić mu przyjemność i poszedłem do lodówki po butelkę (mamy bezpłatną od sponsora).
Kiedy ją otworzyłem Sasza zatrzasnął mi drzwi przed nosem. „Nie możemy, to dla ludzi, którzy
tu pracują, rozumiesz?” Nie, nie rozumiem.

Na lunch dostajemy kolorowe pudełko z suchą kanapką w środku. Następnego dnia jest znacznie lepiej: obiad full wypas, jednak klimat nie dopisuje. Jestem wykończony, a kierowniczka krzyczy na dziewczyny, które na chwile usiadły dźwigając kolejne ciężkie kartony. Innemu wolontariuszowi dostaje się za to, że nie przyszedł do pracy. Nie ważne, że uprzedzał, że go nie będzie, bo źle się czuł. Wieczorem boli głowa, jakoś niedobrze człowiekowi.

Ale jest przecież stadion. Jest przecież mecz! Wszystko przygotowane na tip top, miejscowy bogacz dawno o to zadbał. Specjalne miejsca na stadionie dla majętnych gości: pij, jedz i oglądaj igrzyska! Bilet na strefę VIP-owską kosztuje drobne kilka tysięcy euro. Coś jednak nie tak… Gdy tylko piłkarze wyszli na boisko spadły pierwsze krople deszczu. Sędzia przerywa grę. Burza przeradza się w nawałnice, kolejne błyskawice przeszywają niebo. Oligarchę skręca ze wściekłości. Miały być igrzyska! Jest ściana wody i organizacyjna katastrofa. W tym samym czasie, w obwodzie czernowieckim, do pomieszczenia, w którym miejscowi deputowani opozycji oglądali mecz wdarli się uzbrojeni ludzie i zaczęli strzelać. Dwoje rannych i jeden zabity.

Ciemna strona Doniecka

Mieszkańcy Doniecka mówią, że ludzie, którzy byli niewygodni dla miejscowej władzy
są „zakatani w asfalt”. Nikt nie wie, co z nimi się stało. Leżą gdzieś zmieszani ze smołą i
betonem. Po Doniecku krąży historia, że i pod stadionem można znaleźć ciała. Komu przyjdzie
do głowy szukając ich niszczyć tak piękny obiekt? Jadąc po mieście samochodem jeden z
Ukraińców mówi: jedziemy po trupach. Czy to prawda? Sam nie wiem, nigdy się nie dowiemy.

Kolejny dzień pracy. Wolontariusze z Ukrainy, których jest zdecydowana większość, biorą po
dwie zmiany pod rząd, czyli czternaście godzin pracy za chleb i wodę. Nie róbmy, z tak pięknej
idei jaką jest wolontariat, niewolnictwa XXI wieku! Patrzę na stadion i czuję jak w raz z jego
historią odpływa ode mnie cała energia i optymizm. I nie obchodzą mnie już pokrzykiwania
kierownika.

Autor: Pragnął pozostać anonimowy

 
  • Facebook
  • LiveJournal
  • Digg
  • FriendFeed
  • Google Reader
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Delicious
  • Share

 

Tagi: , , , , , , ,

1. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Portal Eastbook.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

2. Redakcja portalu Eastbook.eu zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarza w następujących przypadkach:

  1. Komentarz zawiera wulgaryzmy.
  2. Komentarz obraża inne narodowości, religie, rasy ludzkie lub wzywa do nienawiści.
  3. Komentarz ma na celu dezinformację, jest tzw. FUD-em
  4. Komentarz jest obraźliwy w stosunku do autorów publikacji, innych komentujących lub dowolnej drugiej osoby.
  5. Komentarz ma na celu eskalację konfliktu pomiędzy komentującymi.
  6. Komentarz jest spamem, reklamą lub linkiem do stron internetowych naruszających prawo lub dobre obyczaje.

3. Trzykrotne naruszenie zasad wymienionych w pkt. 2 skutkować będzie zablokowaniem użytkownika na okres 1 miesiąca.

Anna Woźniak

2012-06-24 09:05:10

Komentarz z wersji: pl

Wygląda to na czarny PR jednego wolontariusza. Na szczęście będąc w Kojowie rozmawiałam z wolontariuszami, którzy przedstawiali warunki swojej pracy w świetle znacznie bardziej neutralnym. Nie mówili, że warunki nie są idealne, ale całkiem akceptowalne. Pamiętajmy, że wyżej wymieniony tekst napisany jest przez jednego wolontariusza. Wydaje mi się, że skoro klimat wolontariatu dla tej anonimowej osoby jest nieakceptowany, może ona w każdej chwili zrezygnować i do tego apeluje.

Odpowiedz

wolontariusz Gdansk

2012-06-24 22:42:51

Komentarz z wersji: pl

W regulaminie wolontariatu UEFA Euro 2012 jest zakaz udzielania przez wolontariuszy wywiadów do mediów. Kolega z Doniecka jest zatem wyjątkowo nie fair wobec innych wolontariuszy, koordynatorów, organizatorów i samego siebie. Koordynatorka podniosła głos, a potem dostał próżniowo pakowaną kanapkę zamiast menu z Sheratona. Widzę, że ktoś tu nie zna/ nie zrozumiał na czym polega wolontariat. Pozdrawiam z Gdańska

Odpowiedz

Anton Shygimaga

2012-06-25 01:25:39

Komentarz z wersji: pl

I'm dazed and confuzed! I have volunteered in kharkiv, and everything was absolutely ok. All you need to do is not to be so demanding and to change your perception of the world to better. Good luck! Can't believe it's all that horrible. Even in Donetsk...

Odpowiedz

Łukasz

2012-06-26 22:09:45

Komentarz z wersji: pl

No pięknie, wolontariusz wpisuje się w piękną tradycję donosów. Pewnie tak na prawdę nazywa się Pawlik Morozow, a do Doniecka pojechał bo doniósł już na wszystkich w swojej okolicy ;)) Tekścik wyraźnie słaby, niemerytoryczny, niespójny zawiera plotki, pomówienia i historie powtarzane sobie z ust do ust przez Donieckie dwornice... Słabych ma Eastbook ostatnio współpracowników. Pozdrawiam, Stały czytelnik Łukasz Ochnik

Odpowiedz

martinus

2012-07-02 22:39:09

Komentarz z wersji: pl

Jeśli pisał prawdę, to gratuluję odwagi, ja bym go nie krytykował całkiem możliwe że trafił w mniej przyjazne środowisko

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Zapisz się na Eastletter Zostań autorem
 

 

Ostatnie komentarze