Przeczytaj tekst w innym języku: en ru
Wizyta polskiego ministra spraw zagranicznych w Kijowie potwierdziła dotychczasowe status quo w negocjacjach na temat podpisania umowy stowarzyszeniowej UE – Ukraina. Prezydent Wiktor Janukowycz nie zamierza w żaden sposób dać zadość unijnym żądaniom uwolnienia z więzienia członków poprzedniego rządu, w tym przede wszystkim byłej premier Julii Tymoszenko. Czy mimo tego możliwe jest, że parafowanie umowy nastąpi jeszcze w tym miesiącu?

Herman Van Rompuy, Wiktor Janukowycz i Jose Manuel Barroso, źródło: President of the European Council flickr.com
Uwolnienie z więzienia byłej premier Julii Tymoszenko i umożliwienie jej startu w wyborach parlamentarnych zostało jasno określone przez Brukselę jako wymóg podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Na szczycie UE-Ukraina 19 grudnia 2011 r. unijni politycy dali do zrozumienie władzom w Kijowie, że jest to warunek sine qua non kontynuowania przez UE rozmów. Nie wywołało to oczekiwanej przez unijną stronę reakcji. Również groźba sankcji zapisana w ostatniej rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oraz coraz ostrzejsza krytyka reżimu prezydenta Wiktora Janukowycza ze strony Stanów Zjednoczonych nie podziałała trzeźwiąco na ukraińskie władze. W środę (08.02.2012) Rada Najwyższa Ukrainy ponownie zignorowała wniosek o dekryminalizacje zarzutów wobec byłej premier, a po wizycie w Kijowie szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski przyznał, że prezydent Janukowycz nie daje żadnych obietnic na rozwiązanie tego problemu.
Atmosferę relacji Unii i Ukrainy dobrze oddaje ostracyzm z jakim Wiktor Janukowycz spotyka się na politycznych salonach. Za przykład może posłużyć styczniowe forum w Davos, gdzie jedynymi politykami, którzy nie odmówili spotkania z ukraińskim przywódcą byli prezydenci Polski Bronisław Komorowski i Azerbejdżanu Ilham Alijew. Powody, dla których europejscy politycy stracili ochotę na konwersacje z ukraińską głową państwa wyjawił przewodniczący reprezentacji Komisji Europejskiej na Ukrainie, Jose Manuel Pintu Teisheira. Unijny dyplomata stwierdził wprost, że Wiktor Janukowycz w poprzednim roku dał wystarczającą ilość powodów, by przekonać europejskich polityków, że jakiekolwiek z nim spotkania nie mają najmniejszego sensu.

Spotkanie Bronisława Komorowskiego i Wiktora Janukowycza na Forum Ekonomicznym w Davos, autor: Paweł Grzedziński źródło: prezydent.pl
Pomimo wzrastającego rozczarowania postawą ukraińskich władz parafowanie umowy może nastąpić szybciej niż można byłoby przypuszczać. Według nieoficjalnych informacji dojść ma do tego już 27 lutego w Brukseli. Istnieją przynajmniej dwa argumenty za tak bliskim w czasie terminem parafowania porozumienia. Przede wszystkim parafowanie umowy to jedynie proceduralna formalność, która ma charakter techniczny, a nie polityczny. Negocjacje nad tekstem umowy zostały zakończone podczas szczytu UE-Ukraina w Kijowie i parafowanie stanowi naturalną konsekwencję tego faktu. Sama procedura parafowania oznacza zakończenie prac nad tekstem i jego akceptację przez obie strony. Nie przesądza ona o podjęciu kolejnych działań mających na celu jej wejście w życie. Następnym krokiem byłoby podpisanie umowy przez Komisję Europejską, a potem ratyfikowanie przez dwadzieścia dziewięć parlamentów – wszystkich 28 państw członków Unii (wraz z nowym członkiem Chorwacją) oraz Parlamentu Europejskiego. Jest więcej niż prawdopodobne, że Komisja Europejska, a z pewnością parlamenty krajów członkowskich, udaremni wejście w życie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą dopóki Julia Tymoszenko i jej współpracownicy pozostają w więzieniu.
Drugim argumentem za szybszym terminem parafowania są zbliżające się wybory parlamentarne na Ukrainie zaplanowane na koniec października tego roku. Im szybciej zostanie parafowany uzgodniony dokument, tym mniej będzie mógł on być wykorzystany w kampanii wyborczej przez ukraińskie władze. Nie ma wątpliwości, że parafowanie zostanie ogłoszone za sukces polityki zagranicznej rządu. Aby zapobiec wykorzystaniu tego wydarzenia przez ekipę Janukowycza jako atutu w walce o głosy wyborców, Unia będzie chciała parafować umowę jak najwcześniej. Unijnym decydentom powinno zależeć na szybkim spełnieniu tego obowiązku nim gorączka wyborcza całkowicie opanuje przekaz informacyjny na Ukrainie.
Informacja o dacie 27 lutego, jako terminie parafowania umowy z Ukrainą wydała się nam na tyle interesująca, że postanowiliśmy poprosić o komentarz polityków i ekspertów w tej sprawie.
Paweł Zalewski – poseł do Parlamentu Europejskiego
Negocjacje umowy stowarzyszeniowej zakończyły się i potrzeba było czasu na czynności techniczne, jak precyzyjne tłumaczenia dokumentu. Mam nadzieję, że zaraz po zakończeniu tych czynności, umowa zostanie parafowana.
Niestety na niższym poziomie, niż planowano jeszcze podczas trwania polskiej prezydencji w UE, ale w żaden sposób nie odbiera to wagi sprawie. Po parafowaniu przyjdzie czas na ratyfikację. Ukraina powinna jeszcze przed tym procesem zacząć wprowadzać zmiany w swoim ustawodawstwie. Szczególnie ważne są zmiany systemowe. Parafowanie umowy daje jej już takie możliwości. Najważniejszym problemem z jakim będzie się musiała zmierzyć w najbliższym czasie to transparentność wyborów. Na ten rok będzie to kluczowe zadanie.
Paweł Kowal – poseł do Parlamentu Europejskiego
Jesteśmy świadkami zastoju w stosunkach pomiędzy Unią a Ukrainą, który spowodowany został uwięzieniem Julii Tymoszenko. Nad Dnieprem politycy nie chcą zrozumieć, że nie zamyka się opozycji w demokratycznych krajach. Wiadomo również, że od uwolnienia “najsłynniejszego więźnia Ukrainy” zależy postęp w kwestii podpisania umowy stowarzyszeniowej.
W kwestii samego parafowania umowy stowarzyszeniowej i DCFTA byliśmy ostatnio świadkami wielu sprzecznych informacji: raz miało to być kilka miesięcy, ostatnio znowu pół roku. Wiadomość o parafowaniu umowy stowarzyszeniowej już 27 lutego to pierwsza tak konkretna informacja na ten temat. Wydaje się, że Europejska Służba Działań Zewnętrznych chce ruszyć z miejsca zastałe stosunki pomiędzy UE a Ukrainą i dlatego czyni ten gest, być może chcąc wzmocnić słabnące proeuropejskie stronnictwo w Kijowie. Można jednak mieć wątpliwości czy procedura parafowania tylko części dokumentu jest właściwa, powstaje bowiem wówczas dziwny precedens. Może się okazać, że Komisja, w ramach swoich kompetencji, kierując się dobrem państw członkowskich UE zdecyduje się niedługo na ratyfikowanie części ekonomicznej umowy, a wówczas państwa członkowskie nie będą miały wiele do powiedzenia.
Jan Piekło – dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI
Implementacja umowy stowarzyszeniowej oferowanej Kijowowi w pakiecie z umową o wolnym handlu (DCFTA) zakotwiczyłaby Ukrainę w UE, przygotowując grunt pod uzyskanie w odleglejszej przyszłości statusu kandydata. Dla Ukrainy to droga na europejskie rynki i otwarcie na Zachód, dla UE byłaby to gwarancja sąsiedztwa z przewidywalnym, przyjaznym krajem o opartej na rynkowych zasadach, konkurencyjnej gospodarce.
Przyjęcie umowy stowarzyszeniowej z UE wiążę się także z przestrzeganiem zasad demokracji. Niestety, tu administracja prezydenta Wiktora Janukowycza wybrała wariant konfrontacji z opozycją i wybiórczego stosowania prawa. Z tego też powodu, do tej pory, wynegocjowana już umowa stowarzyszeniowa nie została nawet parafowana. Pojawiające się spekulacje na temat kolejnej możliwej daty ukończenia tego procesu świadczą raczej o pogłębiającym się kryzysie w stosunkach Kijowa z UE. Czasu nie traci Moskwa, która coraz silniej naciska na Ukrainę, by zrezygnowała z integracji z UE i przystąpiła do unii Rosji, Kazachstanu i Białorusi.
Wydarzenia nad Dnieprem zmierzają do finału, którym zapewne będą październikowe wybory parlamentarne. Wiele wskazuje na to, że władze nie zamierzają pójść na ustępstwa w stosunku do opozycji i wybory mogą zostać uznane za nie spełniające demokratycznych standardów. Wówczas ta z trudem wynegocjowana umowa stowarzyszeniowa może być już nikomu nie potrzebna… Nawet jak zostanie parafowana.
Kliczko zaprasza n demonstrację 18 maja 2013 w Kijowie.
“Gruzja jest mężczyzną”: o wybiórczej polityce aborcyjnej w Gruzji na Poltyka.pl.
W kwestii dostępu do aborcji – zakłócającej także równowagę płci w kraju – wypowiadali się i przedstawiciele Kościoła, i Premier.
Feradi.info przygotowało z tej okazji infografikę:
Elegancka kolekcja: lista drapieżników 2013, a na niej między innymi:
Ilham Alijew, Vasif Yusif Oghlu Talibow, Ramzan Kadyrow, Władimir Putin, Aleksander Łukaszenka… Na kogo polują?
Ulubiony dowcip białoruskiego satrapy. Prawie śmieszny.
1. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Portal Eastbook.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
2. Redakcja portalu Eastbook.eu zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarza w następujących przypadkach:
3. Trzykrotne naruszenie zasad wymienionych w pkt. 2 skutkować będzie zablokowaniem użytkownika na okres 1 miesiąca.