Opinie: Piłeczka jest po wschodniej stronie Partnerstwa
Prezydencja Danii w Radzie Unii Europejskiej nie ma znaczenia dla przyszłości programu Partnerstwa Wschodniego (PW). Polska podczas swojego półrocza robiła tyle ile mogła a efekty nie są oszałamiające. Oferta z Brukseli jest sformułowana – więcej za więcej. Piłeczka jest po wschodniej stronie Partnerstwa.
Nie ma się co dziwić, że UE jest bardziej skoncentrowana na strefie euro i kryzysie w Grecji niż hiperinflacji na Białorusi. Prawdopodobne jest, że PW nie będzie na najwyższym miejscu na agendzie europejskiej, ale nie przekreśli to przyszłości projektu. Ilość spotkań i wystawnych rautów nie koniecznie musi się przekładać na konkretne rezultaty we wschodnim wymiarze unijnej polityki zagranicznej. Fakt, lepiej się spotykać i dyskutować, niż nie robić tego wcale. Podczas polskiej prezydencji spotykano się często i dużo rozmawiano o polsko-szwedzkiej inicjatywie. Nie ustrzegło to jednak byłej premier Ukrainy od politycznie motywowanego procesu sądowego i w konsekwencji nie podpisania umowy stowarzyszeniowej. Dyskusje nie wpłynęły pozytywnie na warunki działania białoruskiej opozycji politycznej. Polska prezydencja cudów nie uczyniła. Jednak, nie wydaje mi się aby prezydencja duńska, swoim mniejszym zaangażowaniem całkowicie położyła program.
Oferta polityczna została sformułowana
Oferta polityczna jest już na stole. More for more jest rozwiązaniem słusznym, bo faworyzuje tych, którzy naprawdę chcą się integrować z unijnymi strukturami. Problem i słabość Partnrstwa Wschodniego polega na tym, że mało kto chce. Ukraina miała wszystko podane na tacy. To nie wina Brukseli, Warszawy czy Kopenhagi, że niektórzy sięgają po główne danie kopytem, nie widelcem. Unia Europejska przedstawiła propozycję współpracy. Piłeczka leży po wschodniej stronie Partnerstwa. Problem, że mało kto chce po nią sięgnąć. Białoruś może i by chciała, ale Batiuszka mówi niet, więc i społeczeństwo mówi coś pomiędzy nie a nie wiem. Azerbejdżan nie chce, bo ma ropę i gaz a oferta jest najzwyczajniej w świecie nieatrakcyjna. Armenia chce zachować Karabach i twarde gwarancje bezpieczeństwa a ENPI (European Neighbourhood and Partnership Instrument) i Partnerstwo Wschodnie tego nie gwarantują. Mołdawia chce, ale najpierw musi wybrać prezydenta.
Prawdziwą siłą programu powinny być małe projekty i kontakty bezpośrednie. Mały ruch graniczny. Wymiany studenckie. Wizyty studyjne, ale nie koniecznie wielkie programy stypendialne, bo ci, którzy wyjeżdżają na studia na Zachód, rzadko wracają. Mniejsza pompa i rozgłos może przynieść przynieść więcej rezultatów. Brak hałasu politycznego może pozytywnie wpłynąć na wymianę kulturalną. Kultura nie przepada za politycznymi motywacjami. Nie znaczy to, że należy siedzieć z założonymi rękoma. Róbmy swoje, a doczekamy się, aż nasi Partnerzy zaczną robić swoje.
Tagi: Bruksela, Kopenhaga, more for more, Partnerstwo Wschodnie, Paweł Lickiewicz, polityka zagraniczna UE, prezydencja Danii w UE, Prezydencja polski w UE, Warszawa
Brak odpowiedzi
Dodaj odpowiedź








English
polski
Русский 



















Regulamin komentowania
1. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Portal Eastbook.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
2. Redakcja portalu Eastbook.eu zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarza w następujących przypadkach:
3. Trzykrotne naruszenie zasad wymienionych w pkt. 2 skutkować będzie zablokowaniem użytkownika na okres 1 miesiąca.